Interwencjonizm czy wolny rynek w czasie recesji | Dominik <dominikzab@gmail.com>
Rozwiniecie dyskusji z wczorajszego tematu Pestera.
Naprawde wiekszosc z Was uwaza ze wolny rynek sam z siebie rozwiaze
wszystkie problemy? A czym jest ten wolny rynek? Zbiorowiskiem jednostek
podejmujacych czesto irracjonalne i emocjonalne decyzje ekonomiczne,
tworzace tlum? Nie wydaje sie Wam ze stworzy to chaos, brak jakiejkolwiek
organizacji? A wspomninany Wielki Kryzys, czy on nie obnazyl slabosci braku
regulacji i nadmiernemu zaufaniu w "niewidzialna reke rynku"? Odrzucacie
caly wklad Keyensa i jego kontynuatorow i twierdzicie ze ich prawa sa nic
nie warte? Jesli wolny rynek jest gwarantem sukcesu gospodarczego, dlaczego
gospodarki nie kwitna w afrykanskiej dzungli i wszedzie tam gdzie panstwo
nie pelni odpowiedznio swoich funkcji? A fenomen gospodarek skandynawskich,
np. szwedzkiej?
Faktycznie wyjscie z Wielkiego Kryzysu bylo poprzez wspieranie popytu
kosztem inflacji. Czy jednak mozna obarczac powstanie WK przez wolny rynek?
Nie byl on jednak przyczyna nadmiernej podazy pieniadza i manipulowaniu
systemem pienieznym? Dlaczego nie slychac nic o cyklach koniunkturalnych i
kryzysach gospodarczych w starozytnej Grecji, sredniowiecznych miastach i
dlugo pozniej (nie mowie o kleskach naturalnych czy wojnach), zanim
wykrystalizowal sie pieniadz papierowy w obecnej postaci? Wolny rynek z
pieniedzmi bez pokrycia nie jest juz wolnym rynkiem, w tym momencie jest
juz regulowany.
Zadaje pytania bo na problem postawiony w temacie nie ma jednoznacznej
odpowiedzi. Moze jednak sie myle?